W sprawie dotyczącej nieudanego mostu protetycznego sąd ocenił cały proces leczenia – od diagnostyki, przez przygotowanie zębów filarowych, aż po reakcję lekarza dentysty na zgłaszane dolegliwości. Wyrok ten pokazuje, że odpowiedzialność lekarza dentysty nie ogranicza się do końcowego efektu pracy protetycznej, ale obejmuje także prawidłowość postępowania na każdym etapie terapii.
Nie każdy niezadowalający efekt leczenia protetycznego oznacza błąd lekarza. Pacjent może nie zaakceptować estetyki pracy, może dojść do powikłania, a nawet konieczności dalszego leczenia, mimo że lekarz postępował prawidłowo. Są jednak sytuacje, w których problem nie sprowadza się już do nieudanego efektu protetycznego. Brak odpowiedniej diagnostyki przed rozpoczęciem leczenia, nieprawidłowe zabezpieczenie oszlifowanych zębów czy błędne odtworzenie warunków zgryzowych mogą prowadzić do odpowiedzialności lekarza za znacznie poważniejsze następstwa. Zapraszamy do lektury.
Stan faktyczny
Pacjent zgłosił się do gabinetu w styczniu 2016 r. w celu uzupełnienia braku zęba 36. Plan leczenia zakładał wykonanie mostu porcelanowego na podbudowie metalowej opartego na zębach 35 i 37. Podczas pierwszej wizyty lekarz oszlifował zęby filarowe i pobrał wyciski. Przed rozpoczęciem leczenia nie wykonano jednak badania RTG. Problemy pojawiły się już podczas przymiarki. Pacjent zgłaszał, że most jest zbyt wysoki w stosunku do zębów przeciwstawnych i powoduje dyskomfort. Lekarz dokonywał korekt poprzez szlifowanie warstwy porcelany, jednak problem nie ustępował. Co więcej, porcelana zaczęła się wykruszać. Most został następnie tymczasowo zacementowany, ale pomiędzy kolejnymi wizytami zaczął się ruszać i pacjent sam go zdjął.
Podczas następnej wizyty technik protetyczny uzupełnił porcelanę. Jeszcze tego samego dnia doszło jednak do kolejnych uszkodzeń. Pacjent zaczął także zgłaszać ból zęba 37.
Dopiero na tym etapie wykonano badanie RTG. Uwidoczniło ono wyrzynający się ząb 38, w kierunku zęba 37. Lekarz dentysta uznał, że to właśnie ósemka może być źródłem dolegliwości i zalecił jej pilne usunięcie. Pacjent poddał się ekstrakcji w innym gabinecie, a następnie wrócił do lekarza dentysty, aby kontynuować leczenie protetyczne.
Most został naprawiony, jednak po ponownym zacementowaniu znów uległ uszkodzeniu. Lekarz zdecydował więc o wykonaniu nowej pracy. Drugi most został tymczasowo zacementowany, ale również wtedy pacjent zgłaszał ból – tym razem zarówno zęba 37, jak i 35. Lekarz zasugerował konieczność leczenia endodontycznego.
Ostatecznie pacjent zdecydował się kontynuować leczenie w innych gabinetach. Konieczne okazało się leczenie kanałowe obu zębów filarowych, wykonanie wkładów koronowo-korzeniowych oraz ponowne leczenie protetyczne. Niezadowolony z prowadzonego leczenia, pacjent wystąpił przeciwko lekarzowi i jego ubezpieczycielowi, domagając się łącznie 20 100 zł, w tym 15 000 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz 5100 zł odszkodowania.
Opinie biegłych
Najważniejsze dla rozstrzygnięcia sprawy okazały się opinie biegłych z zakresu protetyki stomatologicznej.
Biegły lekarz dentysta zwrócił uwagę przede wszystkim na etap poprzedzający samo wykonanie mostu. W jego ocenie leczenie protetyczne powinno zostać poprzedzone badaniem radiologicznym pozwalającym ocenić stan tkanek okołowierzchołkowych zębów filarowych. Zęby, które mają zostać oszlifowane pod filary mostu, wymagają bowiem wcześniejszej oceny, czy mogą bezpiecznie pełnić taką funkcję. W tej sprawie badanie RTG wykonano dopiero po pojawieniu się dolegliwości bólowych.
Drugim istotnym problemem było zabezpieczenie zębów filarowych. Biegły wskazał, że oszlifowane zęby powinny zostać zabezpieczone koronami tymczasowymi albo odpowiednimi materiałami izolującymi je od działania czynników zewnętrznych. Tymczasem zęby pacjenta przez pewien okres pozostawały bez właściwej ochrony. Według opinii biegłego miało to istotne znaczenie dla późniejszych konsekwencji leczenia. Zapalenie miazgi zębów 35 i 37, a następnie konieczność ich leczenia endodontycznego pozostawały w związku zarówno z brakiem prawidłowego zabezpieczenia oszlifowanych zębów, jak i z wadliwym wykonaniem klinicznego etapu leczenia.
Interesujący jest przy tym jeszcze jeden element opinii. Sama konstrukcja mostu była prawidłowa. Biegli nie stwierdzili błędu po stronie technika dentystycznego. Problem powstał na etapie klinicznym, czyli przy przygotowaniu zębów, dopasowaniu pracy i odtworzeniu warunków zwarciowych w jamie ustnej pacjenta. Most nie odpowiadał warunkom zgryzowym. Podejmowane następnie próby jego dostosowania polegały m.in. na ścinaniu powierzchni żującej. Jeżeli jednak korekta prowadzi do odsłonięcia metalu, na który napalona jest porcelana, to zwiększa się podatność pracy na kolejne uszkodzenia. Tak też stało się w tej sprawie – porcelana wielokrotnie się wykruszała, a kolejne poprawki nie rozwiązywały problemu.
Biegli zakwestionowali również przyjęcie, że źródłem bólu był ząb 38. Według opinii dolegliwości wynikały przede wszystkim z nieprawidłowo odtworzonych warunków zgryzowych i nadmiernych sił działających na zęby filarowe, przede wszystkim na ząb 37. Przed rozpoczęciem leczenia protetycznego pacjent nie zgłaszał dolegliwości związanych z ósemką. W konsekwencji biegły uznał, że nie było bezpośrednich wskazań do jej ekstrakcji. Ząb został więc usunięty niepotrzebnie.
Skutki całego leczenia okazały się trwałe. Zęby 35 i 37 utraciły żywotność, co wymagało ich leczenia kanałowego. Biegły ocenił trwały uszczerbek na zdrowiu pacjenta na 1 proc. za każdy z tych zębów. Kolejny 1 proc. przypisano niepotrzebnej ekstrakcji zęba 38. Łącznie ustalono więc 3 proc. trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Orzeczenie sądu
Sąd uznał, że lekarz dentysta nie dochował należytej staranności wymaganej przy prowadzeniu leczenia protetycznego. Szczególnie krytycznie ocenił brak odpowiedniej diagnostyki przed rozpoczęciem leczenia. Zdaniem sądu przystąpienie do takiego leczenia bez wcześniejszej szczegółowej oceny stanu zębów filarowych nie pozwalało prawidłowo zaplanować dalszego postępowania. Sąd zakwalifikował to jako błąd diagnostyczny, który następnie doprowadził do błędów na etapie leczenia.
To rozróżnienie jest istotne. Odpowiedzialność lekarza nie została bowiem oparta wyłącznie na stwierdzeniu wadliwości wykonanego mostu. Sąd analizował cały proces leczenia – od diagnostyki, przez przygotowanie zębów filarowych, aż po sposób reagowania na pojawiające się dolegliwości.
W wyroku zwrócono również uwagę na obowiązek informacyjny lekarza, który w ocenie sądu – w przypadku leczenia protetycznego – ma szczególne znaczenie. Pacjent powinien uzyskać informacje dotyczące swojego stanu zdrowia, dostępnych metod leczenia, możliwych skutków zabiegu oraz efektu końcowego pracy, a także możliwych następstw leczenia. W tej sprawie sąd uznał, że lekarz dentysta obowiązku tego nie zrealizował prawidłowo. Co istotne, problem ponownie wiązał się z diagnostyką. Trudno bowiem przekazać pacjentowi pełną informację o ryzyku i możliwych następstwach leczenia, jeżeli wcześniej nie przeprowadzono badań pozwalających właściwie ocenić stan zębów, które mają zostać wykorzystane jako filary mostu.
Ciekawy jest również sposób, w jaki sąd odniósł się do argumentu, że nie każde niekorzystne następstwo leczenia można przewidzieć. Oczywiście zabiegi medyczne wiążą się z ryzykiem i organizm pacjenta może zareagować w sposób, którego lekarz nie był w stanie przewidzieć. Samo wystąpienie powikłania nie oznacza więc automatycznie odpowiedzialności. Warunkiem jest jednak prawidłowe przeprowadzenie procesu diagnostyczno-leczniczego. Dopiero lekarz, który zachował wymaganą staranność i postępował zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, może skutecznie powoływać się na to, że negatywny rezultat był następstwem ryzyka, którego nie można było uniknąć. W tej sprawie tak jednak nie było.
Podstawowe błędy
- Brak diagnostyki przed leczeniem – lekarz dentysta przystąpił do leczenia protetycznego bez wykonania badania RTG, które pozwoliłoby ocenić stan tkanek okołowierzchołkowych zębów filarowych. Badanie wykonano dopiero po pojawieniu się dolegliwości bólowych.
- Brak zabezpieczenia oszlifowanych zębów – oszlifowane zęby filarowe nie zostały zabezpieczone koronami tymczasowymi ani materiałami izolującymi od czynników zewnętrznych, co doprowadziło do zapalenia miazgi i konieczności leczenia endodontycznego.
- Błędne odtworzenie warunków zwarciowych – most nie odpowiadał warunkom zgryzowym pacjenta, co powodowało działanie nadmiernych sił na zęby filarowe.
- Niewłaściwe korygowanie pracy protetycznej – korekty polegające na ścinaniu powierzchni żującej doprowadziły do odsłonięcia metalu i zwiększonej podatności porcelany na wykruszanie.
- Błędna diagnostyka różnicowa – lekarz błędnie uznał ząb 38 za źródło dolegliwości, podczas gdy rzeczywistą przyczyną były przeciążenia zgryzowe związane z nieprawidłowo dopasowanym mostem. Konsekwencją była niepotrzebna ekstrakcja zęba.
- Niedopełnienie obowiązku informacyjnego – pacjent nie uzyskał pełnej informacji o ryzyku i możliwych następstwach leczenia, co było konsekwencją braku wcześniejszej diagnostyki.
Sąd zasądził na rzecz pacjenta 10 000 zł zadośćuczynienia. Uwzględnił przy tym nie tylko trwały uszczerbek na zdrowiu, ale również ból, konieczność dalszego leczenia, niepotrzebną ekstrakcję zęba, niezadowolenie z efektów kolejnych prac protetycznych oraz stres związany z całym procesem leczenia. Dodatkowo przyznano 3370,65 zł odszkodowania. Co ciekawe, obejmowało ono nie tylko koszty samego leczenia naprawczego. Sąd uwzględniłrównież koszt prywatnej konsultacji specjalistycznej oraz część kosztów dojazdów do kolejnych gabinetów. Łącznie więc lekarz i jego ubezpieczyciel zostali zobowiązani do zapłaty 13 370,65 zł wraz z odsetkami.
Wnioski praktyczne
Dla lekarzy dentystów wyrok ten ma kilka bardzo praktycznych aspektów.
Po pierwsze, przy ocenie odpowiedzialności za leczenie protetyczne sąd nie musi koncentrować się wyłącznie na końcowym efekcie pracy. W tej sprawie kluczowe okazało się to, co wydarzyło się jeszcze przed jej wykonaniem – zakres diagnostyki, ocena zębów filarowych i sposób ich zabezpieczenia.
Po drugie, istotne jest wyraźne rozdzielenie etapu laboratoryjnego od klinicznego. To, że technik wykonał pracę prawidłowo, nie oznacza jeszcze, że całe leczenie protetyczne zostało przeprowadzone właściwie. Za ocenę warunków w jamie ustnej, przygotowanie zębów, kontrolę zwarcia i decyzję o oddaniu pracy pacjentowi odpowiada lekarz dentysta.
Po trzecie, sprawa pokazuje, jak duże znaczenie może mieć prawidłowe ustalenie przyczyny dolegliwości zgłaszanych już w trakcie leczenia. W tym przypadku za źródło bólu uznano ząb 38 i zalecono jego usunięcie. Biegły ocenił później, że rzeczywistą przyczyną były przeciążenia zgryzowe związane z nieprawidłowo dopasowanym mostem. Konsekwencją błędnej oceny była nieodwracalna ekstrakcja zdrowotnie istotnego zęba.
Po czwarte, nie można pominąć dokumentacji medycznej. To właśnie na jej podstawie, nawet po kilku latach, można odtworzyć, jakie badania wykonano przed rozpoczęciem leczenia, w jaki sposób zabezpieczono oszlifowane zęby, jakie dolegliwości zgłaszał pacjent, jakie informacje mu przekazano i dlaczego lekarz podejmował kolejne decyzje terapeutyczne. Brak odpowiednich zapisów może znacząco utrudnić wykazanie, że postępowanie lekarza było prawidłowe.
Ostatecznie sprawa nie dotyczy wyłącznie źle dopasowanego mostu, ale pokazuje też coś znacznie ważniejszego: w sporze dotyczącym leczenia protetycznego oceniany może być cały proces – od diagnostyki i planowania, przez wykonanie i oddanie pracy, aż po reakcję lekarza na pierwsze sygnały, że leczenie nie przebiega zgodnie z założeniami. I właśnie dlatego – prawidłowa diagnostyka, dokumentacja oraz odnotowanie powodów podejmowanych decyzji mogą mieć po latach równie duże znaczenie jak sama jakość wykonanej pracy protetycznej.
Cytowanie artykułu (APA) | " Cite

Publikacja
Artykuł opublikowany w numerze 5/2026 magazynu Nowy Gabinet Stomatologiczny
Nowy Gabinet Stomatologiczny: Nieudany most protetyczny – kiedy lekarz dentysta odpowiada za skutki leczenia?
Więcej ciekawych artykułów w "Nowy Gabinet Stomatologiczny" – zamów prenumeratę lub kup prenumeratę w naszym sklepie.






