Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określany jako „lex szarlatan”. To odpowiedź na praktyki, które wykorzystują lęk pacjentów, przypisują niesprawdzonym metodom właściwości lecznicze i mogą odwodzić chorych od diagnostyki oraz terapii zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Sednem projektu jest wzmocnienie pozycji Rzecznika Praw Pacjenta, podwyższenie kar oraz jasne rozróżnienie między legalną działalnością a pseudomedycyną.
Nowe przepisy mają chronić pacjenta, zanim szkoda stanie się nieodwracalna
Projekt „lex szarlatan” został przyjęty przez Radę Ministrów 12 maja 2026 r. i dotyczy nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Jego deklarowanym celem jest skuteczniejsza ochrona pacjentów przed pseudomedycyną, dezinformacją oraz działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że problemem są zwłaszcza niesprawdzone terapie, które mogą odciągać pacjentów od diagnostyki i leczenia opartego na aktualnej wiedzy medycznej.
– Zaufanie do systemu ochrony zdrowia musimy budować w oparciu o zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom. Nie ma naszego przyzwolenia dla pseudonaukowych eksperymentów, które żerują na strachu i bezradności. Współczesna medycyna musi opierać się na faktach, aktualnej wiedzy naukowej i doświadczeniu specjalistów, a nie na manipulacji czy oszustwie. Przyjęte dziś przez rząd przepisy to potężne narzędzie do walki z pseudomedycyną i dezinformacją, które zagrażają życiu Polek i Polaków. Dzięki tym zmianom przywrócimy w ochronie zdrowia jasne zasady i uczciwość – podkreśla w komunikacie na stronie gov.pl minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Znaczenie projektu wykracza poza samo zaostrzenie sankcji. Chodzi o stworzenie mechanizmu szybkiej reakcji wtedy, gdy pacjent jest narażony na działania potencjalnie zagrażające zdrowiu lub życiu. Rzecznik Praw Pacjenta ma otrzymać narzędzia pozwalające interweniować również wobec podmiotów działających bez wymaganych wpisów do rejestru działalności leczniczej.
Rzecznik Praw Pacjenta z mocniejszym instrumentarium
Najważniejsza zmiana dotyczy kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta. Po wejściu nowych przepisów Rzecznik będzie mógł wydawać publiczne ostrzeżenia dotyczące praktyk mogących zagrażać pacjentom. W sprawach pilnych otrzyma także możliwość wydania decyzji tymczasowej, czyli nakazu natychmiastowego wstrzymania szkodliwych działań jeszcze przed zakończeniem formalnego postępowania.
To istotna zmiana logiki działania państwa. Dotychczas reakcja na niebezpieczne praktyki mogła następować zbyt późno z perspektywy pacjenta, który rezygnuje z diagnostyki, leczenia lub trafia pod wpływ osób obiecujących „terapie” bez naukowego potwierdzenia. Decyzja tymczasowa ma ograniczać ryzyko, że postępowanie będzie trwało, a szkodliwa praktyka w tym czasie nadal będzie oddziaływać na chorych.
Projekt wzmacnia również rolę Rzecznika w postępowaniach cywilnych dotyczących naruszeń praw pacjenta, w tym w sprawach związanych ze śmiercią pacjenta podczas leczenia albo wskutek braku właściwej pomocy medycznej.
– Dziś szarlatani wykorzystują nowe technologie i serwisy społecznościowe, aby manipulować lękiem, bezradnością i nadzieją pacjentów szukających pomocy. Szerzona przez nich pseudowiedza prowadzi do chaosu, utraty zdrowia i oszustw opartych na fałszywej nadziei. Państwo nie może być bierne wobec tych, którzy zarabiają na dezinformacji medycznej. Nowe przepisy pozwolą mocniej stanąć po stronie pacjentów i ich rodzin, będących ofiarami oszustw medycznych. Lex Szarlatan to ochrona obywateli, oparta na wiedzy, odpowiedzialności i prawie do rzetelnej informacji – mówi w komunikacie na stronie gov.pl Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Czym ma być praktyka pseudomedyczna?
Projekt definiuje praktyki pseudomedyczne jako działania obejmujące między innymi oferowanie „leczenia” przez osoby bez kwalifikacji medycznych, promowanie metod bez potwierdzenia naukowego oraz zniechęcanie pacjentów do korzystania z leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Zakazane ma być również przypisywanie właściwości leczniczych metodom, które nie są świadczeniami zdrowotnymi.
W praktyce oznacza to, że problemem nie jest samo istnienie różnych usług czy aktywności prozdrowotnych, lecz ich fałszywe przedstawianie jako leczenia chorób albo używanie ich do podważania diagnostyki i terapii medycznych. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że projekt nie ma ograniczać takich aktywności jak zielarstwo, kosmetologia, podologia, joga czy masaż. Granica ma przebiegać tam, gdzie niesprawdzonym metodom bezpodstawnie przypisuje się działanie lecznicze lub gdzie ich promowanie skłania pacjenta do rezygnacji z diagnostyki i konwencjonalnych terapii.
Dezinformacja medyczna pod lupą, zwłaszcza gdy ktoś na niej zarabia
Projekt obejmuje również przypadki dezinformacji medycznej, jeżeli są one związane z osiąganiem korzyści majątkowych lub osobistych. Dotyczy to między innymi publicznego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o leczeniu albo zniechęcania do terapii opartych na wiedzy medycznej.
To ważny element projektu, ponieważ pseudomedycyna coraz częściej funkcjonuje nie tylko w gabinetach czy podczas bezpośrednich spotkań, ale także w internecie i mediach społecznościowych. Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje, że nowe technologie i serwisy społecznościowe są wykorzystywane do manipulowania lękiem, bezradnością i nadzieją pacjentów szukających pomocy.
Kary mają być wyższe i trudniejsze do uniknięcia
Nowelizacja przewiduje podwyższenie kar finansowych. Maksymalna kara za naruszanie zbiorowych praw pacjentów ma wzrosnąć z 500 tys. zł do 1 mln zł, a kara za brak współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta — z 50 tys. zł do 100 tys. zł. Kary będą mogły być nakładane także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.
Ten ostatni element ma znaczenie praktyczne. Bez takiego rozwiązania podmiot prowadzący kontrowersyjną działalność mógłby próbować uniknąć odpowiedzialności przez formalne zakończenie działań na ostatnim etapie postępowania. Projekt zakłada więc, że sama próba wycofania się tuż przed decyzją nie powinna automatycznie neutralizować odpowiedzialności.
Nie zakaz alternatywnych aktywności, lecz zakaz udawania leczenia
Z perspektywy rynku usług okołozdrowotnych kluczowe jest rozróżnienie, które podkreśla Ministerstwo Zdrowia: projekt nie jest wymierzony w legalne aktywności takie jak kosmetologia, podologia, masaż, joga czy zielarstwo. Uderza natomiast w sytuacje, w których metodom bez potwierdzenia naukowego przypisuje się właściwości lecznicze albo wykorzystuje się je do odwodzenia pacjentów od właściwej diagnostyki i terapii.
W tym sensie „lex szarlatan” ma przede wszystkim uporządkować komunikację wobec pacjenta. Można oferować określone usługi, ale nie można przedstawiać ich jako leczenia, jeżeli nie są świadczeniami zdrowotnymi i nie mają potwierdzonej skuteczności terapeutycznej. Dla pacjenta najważniejsza jest rzetelna informacja: co jest leczeniem, co wsparciem, co usługą niemedyczną, a co manipulacją.
Kiedy przepisy mogą wejść w życie?
Zgodnie z informacjami podanymi przez Ministerstwo Zdrowia oraz „Rzeczpospolitą”, nowe przepisy mają wejść w życie po trzech miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.
Jeżeli projekt przejdzie dalszą ścieżkę legislacyjną, pacjenci zyskają mocniejszą ochronę przed nieuczciwymi praktykami, a Rzecznik Praw Pacjenta otrzyma narzędzia pozwalające działać szybciej i bardziej stanowczo. Największe znaczenie tej regulacji może polegać nie tylko na karaniu, ale na prewencji: ostrzeganiu, blokowaniu niebezpiecznych działań i przywracaniu jasnej granicy między medycyną opartą na wiedzy a pseudomedycznym biznesem.
Nowy Gabinet Stomatologiczny: Lex Szarlatan: ustawowa granica między medycyną a medycznym oszustwem
Więcej ciekawych artykułów w "Nowy Gabinet Stomatologiczny" – zamów prenumeratę lub kup prenumeratę w naszym sklepie.








