Komentarze
Typografia
  • Najmniejsza Mała Średnia Większa Największa
  • Obecna Helvetica Segoe Georgia Times

Witajcie w Unii Europejskiej, kochani. Nie potrafię ocenić, których było więcej. Tych, którzy z akcesją unijną wiązali większe lub mniejsze nadzieje, czy tych, którzy tego, co po pierwszym maja nastąpi, raczej się bali. Byli też pewnie i tacy – bo chyba nie ja jeden – którzy spokojnie robili swoje, twierdząc, że niewiele się zmieni. Przynajmniej na początku.

 

 

Jak długo ten początek potrwa, nie wiemy, ale zmienić faktycznie zmieniło się niewiele. Zawsze twierdziłem, że słynny pierwszy maja to tylko symbol, data, tak samo ważna lub nieważna, jak pierwszy stycznia dwutysięcznego roku. Na przełomie tysiącleci nic niezwykłego się nie wydarzyło. Nie było spektakularnych huraganów ani trzęsień ziemi, nie popsuły się nawet komputery. Życie toczy się swoim niespokojnym rytmem bez względu na to, jak niektórzy postrzegają historyczność niektórych dat.Ze złośliwym chichotem oglądam w telewizji, jak to okazuje się, że aby unijne granice przekroczyć, trzeba jednak wciąż mieć paszport. Niby miał wystarczyć dowód osobisty, ale jak zwykle ktoś tam coś przegapił. Taki drobny, administracyjny drobiazg. Przecież w Unii byliśmy od dawna. A Unia u nas. Kto chciał, mógł po Europie podróżować do woli, a jeśli było go stać, mógł się nawet dokształcać. Nie mógł natomiast na terenie unijnym podjąć pracy zawodowej i to się nie zmieniło. Oczywiście, są plany, pomysły i gotowe          rozwiązania, ale zanim one wejdą w życie, upłynie jeszcze wiele lat. Może wystarczająco dużo, żebym zdążył się udać na emeryturę…Jakoś nie słychać, żeby którykolwiek z krajów rozszerzonej Unii radosnymi transparentami chciał witać rzesze polskich dentystów, którzy zapragnęliby przenieść swoje praktyki na przykład z Krakowa do Getyngi. Myślę, że jeszcze długo nie będzie słychać. Z drugiej strony, mówi się, że teraz będziemy obywateli zagranicznych państw leczyć u siebie. A czyż nie robiliśmy tego do tej pory? Nie trafiało się poprawiać spapranej protetyki po niemieckich czy brytyjskich kolegach? Trafiało się, a jakże. Głaskaliśmy się czule po naszym własnym ego, widząc jak wiele potrafi zagraniczny dentysta. Sknocić. Nie mieliśmy i nie mamy czego się wstydzić. Witajcie więc w Unii jeszcze raz, ale wiele sobie z tego nie róbcie. Róbcie swoje, jak do tej pory. Za kilka lat być może przyjdzie czas na istotne zmiany i dopiero wtedy będzie pora, by zdecydować: cieszyć się, czy żałować. Dziś jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, gdzie ostatecznie wylądujemy. Przy terminalu głównym, czy może na skraju płyty europejskiego lotniska.Pewne zmiany nastąpiły. Staniał nam sprzęt. Jednocześnie zdrożała benzyna i usługi protetyczne. Świat dąży ku entropii, w przyrodzie wszystko musi się zgadzać. Będzie oczywiście lepiej, tylko nie wiadomo kiedy.


Autor: lek. dent. Grzegorz Chwiłoc