Ford Puma Gen-E wygląda jak dobrze znany crossover, ale pod spodem znajduje się w pełni elektryczny napęd. Model ten kusi żwawym przyspieszaniem i sprytnym bagażnikiem. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że na dłuższych trasach nie jest już tak bezproblemowo, o czym piszemy dalej.
Nadwozie i stylistyka
Puma nie udaje na siłę auta z przyszłości. Te charakterystyczne reflektory i zaokrąglone nadwozie znamy z wersji spalinowej. Elektryka poznamy głównie po zamkniętym przednim grillu i drobnych zmianach. I słusznie – to dobry kierunek dla kogoś, kto chce przesiąść się „na prąd”, ale lubi normalne, znajomo wyglądające auta.
Napęd i jazda w mieście
Największą różnicę robi tu napęd. Silnik elektryczny ma 168 KM i 290 Nm, a moc przenoszona jest na przednie koła. Rozpędza się do 100 km/h w osiem sekund. Takie liczby pasują do małego crossovera. Ma wystarczającą moc, gdy trzeba włączyć się do ruchu albo wyprzedzić, ale nie udaje sportowego auta. W „elektryku” nie trzeba zmieniać biegów, więc codzienna jazda jest zdecydowanie prostsza.
W mieście przydaje się jazda z użyciem jednego pedału. Puścimy gaz – auto zwalnia i odzyskuje energię. W korku nie trzeba tak „skakać z pedału na pedał”, choć na początku do tej funkcji auta trzeba się przyzwyczaić.
Wnętrze i bagażnik
W środku króluje cyfrowy design. Ekrany wyglądają nowocześnie, a bezprzewodowe połączenie ze smartfonem ułatwia korzystanie z nawigacji. Z drugiej strony, dotykowe sterowanie nie każdemu przypadnie do gustu. Kto lubi klasyczne przyciski, będzie więc musiał przyzwyczaić się do tych. Największa niespodzianka czeka nas za tylną klapą. Bagażnik ma według producenta 523 litry – licząc też przestrzeń pod podłogą. Schowany jest tam dodatkowy aż 145-litrowy schowek GigaBox, w sam raz na zakupy, torby albo weekendowy sprzęt. Pod przednią maską jest jeszcze kolejny 43-litrowy bagażnik, np. na kabel do ładowania. Tylko trzeba pamiętać, że spora część tej pojemności jest głęboko pod podłogą, więc pakowanie większych rzeczy wymaga gimnastyki.
Zasięg i ładowanie
Bateria ma 43 kWh pojemności użytkowej i według WLTP pozwala przejechać do 376 km w podstawowej wersji. Producent podaje jej zużycie od 13,1 kWh/100 km. To są jednak wyniki z homologacji, a nie obietnica, że zawsze tak będzie. Zimą i na autostradzie zasięg jest krótszy. W praktyce zasięg samochodu to ok. 200 km – idealny do miasta, zupełnie niewystarczający do dłuższych podróży, nie wspominając już o wyjazdach wakacyjnych.
Ładowanie prądem stałym do 100 kW pozwala uzupełnić energię od 10 do 80 procent w ok. 23 minuty. Taka przerwa w jeździe wystarczy na kawę... ale ile tych kaw można wypić dziennie? Posiadanie Pumy Gen-E ma więc najwięcej sensu w przypadku osób, które mogą ładować ją regularnie w domu lub w pracy. Wtedy codzienne dojazdy nie będą uciążliwym zajęciem. Częste dalekie trasy wiążą się już z większym planowaniem.
Ceny
Ceny? No cóż, elektryczna Puma nie należy do najtańszych. Podstawowa wersja Gen-E kosztuje 137 150 zł, a jeśli chcemy auto lepiej wyposażone, to wersja Premium kosztuje około 146 300 zł.
Plusy
- Żwawe przyspieszanie i płynny napęd.
- Sprytny bagażnik i dodatkowy schowek pod maską.
- Jazda z użyciem jednego pedału.
Minusy
- Mała bateria – dłuższe trasy wymagają planowania.
- Ekrany i dotykowe sterowanie trzeba polubić.
- Część bagażnika jest dopiero pod podłogą.
Podsumowanie
Ford Puma Gen-E łączy elektryczny napęd z nadwoziem znanym z wersji spalinowej. Autor zwraca uwagę na sprawne przyspieszanie, jazdę z użyciem jednego pedału i pojemny bagażnik.
Ograniczenia dotyczą przede wszystkim zasięgu w trasie, planowania ładowania oraz obsługi za pomocą ekranów. W artykule odróżniono deklarację WLTP od opisanych wrażeń z użytkowania.
Cytowanie artykułu (APA) | Cite

Publikacja
Artykuł opublikowany w numerze 6/2026 magazynu Nowy Gabinet Stomatologiczny
Nowy Gabinet Stomatologiczny: Ford Puma Gen-E
Więcej ciekawych artykułów w „Nowy Gabinet Stomatologiczny” – zamów prenumeratę w naszym sklepie.



