Pacjenci
Typografia
  • Najmniejsza Mała Średnia Większa Największa
  • Obecna Helvetica Segoe Georgia Times

Sondę Duda Clinic przeprowadzono na grupie 1000 Polaków w wieku od 18 do 70 lat w dniach 2-16 lipca 2012.* Widzą natomiast pacjenci, którzy przed gabinetem z logo NFZ robią tył zwrot. Tylko w ciągu ostatniego roku aż 12,7 proc. Polaków ankietowanych przez Duda Clinic zrezygnowało z leczenia z kasy Narodowego Funduszu Zdrowia.

 

Aż 68 proc. nawet nie dopuściło do siebie innej możliwości niż leczenie w prywatnej klinice lub gabinecie. I chociaż wciąż narzekamy na ceny. Dla 69 proc. są one wciąż za wysokie, wolimy ponosić koszty sami. I to właśnie o dostępność do nowoczesnego leczenia toczy się batalia. To dziś refundowane nie spełnia już oczekiwań i wymagań pacjenta.

– NFZ nie zauważył postępu stomatologii. Na liście refundowanych zabiegów wciąż brak leczenia implantologicznego, które odbudowuje uzębienie, brak leczenia protetycznego na implantach, a także nowoczesnych materiałów. Sporym problemem jest także diagnostyka. Brakuje refundacji tomografii, która pozwala precyzyjnie leczyć. Nie refunduje się także nowoczesnego znieczulenia komputerem zamiast strzykawką. To dostępne jest już w ponad 700 gabinetach, ale NFZ nie widzi tego – mówi dentysta.

Odmłodzić listę refundowanych zabiegów? Niemożliwe!

nowygabinet.pl - portal dla lekarza dentysty– U dentysty nie chcemy się już tylko łatać, a to oferuje nam NFZ. Młodzi ludzie chcą mieć dobrze prowadzone leczenie w oparciu o nowoczesną technologię i rozwiązania. Szukają rozwiązań trwalszych, bardziej estetycznych, które nie będą prowizoryczne.

Wolą wydać z własnej kieszeni, często się zadłużając lub płacąc kartą kredytową, ale mieć pewność, że leczeni są tak samo jak Niemcy, Brytyjczycy czy Amerykanie – mówi dr Duda. Tymczasem pacjent w Polsce chce mieć dostęp do najnowocześniejszej technologii. Zwłaszcza ludzie młodzi. W grupie 25-40 lat aż 89 proc. leczy się dziś prywatnie. Zaledwie 9 proc. zdecydowało się na leczenie refundowane.

Także 40 i 50-latkowie, czyli tzw. pacjenci protetyczni coraz częściej szukają nowocześniejszych rozwiązań, niż tradycyjna, ruchoma proteza. Dziś prywatnie leczy się aż 59 proc. osób w średnim wieku.

 

Nie chcemy się już łatać

- Skończyły się czasy, kiedy pacjenci w prywatnych gabinetach wybierali tylko te najdroższe i niedostępne w NFZ zabiegi. Dziś leczymy praktycznie wszystko. Coraz częściej wolimy wydać 150-300 złotych na plombę z własnej kieszeni, niż stanąć w kolejce po tę refundowaną, zrobioną z gorszego materiału. Do prywatnych gabinetów przychodzimy także ratować zęby, które NFZ często skazuje na wyrwanie, bo inne zabiegi odbudowujące lub związane z leczeniem kanałowym nie są refundowane.

Innym problemem jest przestarzały zupełnie koszyk usług oferowany przez NFZ, w którym znajduje się technologia i zabiegi sprzed 20 lat – mówi dr n. med. Mariusz Duda prezydent Polskiego Stowarzyszenia Implantologicznego PSI. Do dentysty nie chodzimy z powodów niemedycznych. I chociaż strach przed wiertłem wciąż skutecznie odgania od fotela 43 proc. Polaków, bardziej boimy się kolejek i niskiej jakości usług, jakie refunduje NFZ. Aż 63 proc. Polaków nie leczy zębów w przychodniach NFZ z powodu długiego czasu oczekiwania na wizytę. 72 proc. jest zdania, że liczba refundowanych zabiegów jest zdecydowanie za mała.

W efekcie zyskują prywatne przychodnie. I to nie tylko te wyspecjalizowane w stomatologii estetycznej i implantologii, ale także niewielkie gabinety leczące próchnicę.

 

Koszyk usług stary, jak sami pacjenci

Polacy coraz częściej rezygnują z leczenia stomatologicznego refundowanego przez NFZ i sięgają głęboko do portfeli płacąc za wizyty z oszczędności. Dziś ponad 63 proc. Polaków, gdy rozboli ząb wybiera się do prywatnej przychodni, nie do tej ze znaczkiem NFZ – wynika z sondy przeprowadzonej w grupie 1000 Polaków przez Duda Clinic.

Coraz chętniej także zadłużamy się, żeby sfinansować leczenie. W co trzecim gabinecie dostępne są już niskooprocentowane kredyty, do załatwienia od ręki i w recepcji. Te dają możliwość finansowania leczenia nawet do 50 tys. złotych. Sam rynek prywatnych usług również rośnie. Według firmy analitycznej PMR Publications, co roku o 5 proc.

W 2014 jego wartość z 32,2 miliarda w 2012 ma skoczyć do 35,8 miliarda zł. Około 11 miliardów ma przypadać na samą stomatologię.

nakladki na zeby zdjecie dodatkowe 2 min

 

EWA MAZUR PAWŁOWSKA