Chociaż narzekamy na ceny leczenia stomatologicznego, pocieszmy się - inni mają gorzej, a najgorzej Brytyjczycy. Na Wyspach za pojedynczy implant zapłacimy nawet 15 tys. złotych., to prawie 4 razy tyle, co w Polsce. Drogo jest nawet w Bułgarii, gdzie ceny zaczynają się od 4,4 tys. zł, podobnie w Niemczech. Na Węgrzech jest nieco taniej, tu zapłacimy 4,2 tys. zł.  – podaje portal WorldDental.org. Z kolei w Polsce ceny kształtują się na poziomie od 3,5-4 tys. zł. Pod tym względem konkurujemy jedynie z Turcją, gdzie za wszczepienie pojedynczego implantu zapłacimy  około 2,6 tys. zł. Efekt? Polskie gabinety przeżywają oblężenie Brytyjczyków, Duńczyków i Niemców, którzy w polskich gabinetach szukają nowych zębów i oszczędności. Coraz częściej w fotelu siadają także najbardziej pożądani pacjenci - Amerykanie. Za oceanem leczenie implantologiczne jest nawet 70 proc. droższe niż nad Wisłą.

 

 

Drogi uśmiech Brytyjczyka

Polska znalazła się na liście krajów, w których jest najtańsze leczenie stomatologiczne – podaje WorldDental.org. Ceny leczenia zachowawczego w porównaniu z innymi krajami są nawet o 30-50 proc. niższe. Najdrożej jest w Wielkiej Brytanii. Tam za zwykłe wypełnienie trzeba zapłacić nawet 156 euro. Dla porównania wypełnienie w Polsce portal wycenia średnio na 18 euro. Drogo jest także w innych krajach europejskich. W Hiszpanii za plombę zapłacimy średnio 125 euro, we Włoszech  135 euro. Taniej jest we Francji, gdzie za załatanie zęba zapłacimy średnio 46 euro – wylicza portal. Skąd tak wysokie ceny? Zdaniem specjalistów większość kwoty to praca dentysty. Jak podaje WorldDenta.org minuta pracy dentysty w Wielkiej Brytanii kosztuje dziś aż 2,88 euro.

– Nawet 70 proc. ceny leczenia stomatologicznego w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Szwecji pochłania tzw. robocizna. W krajach takich jak Polska, Węgry czy Turcja tego typu usługa jest tańsza, bo i koszt pracy jest o wiele niższy. Co ważne zarówno dentyści niemieccy, włoscy jak i polscy pracują na takich samych materiałach, implantach, sprzęcie i w takich samych warunkach – podkreśla lek. stom. Wojciech Fąferko z Centrum Implantologii i Ortodoncji Dentim clinic w Katowicach, gdzie leczą się obcokrajowcy.

 

Nic więc dziwnego, że Brytyjczycy i Amerykanie nie chcą przepłacać. Jak wyliczył National Health Service (NHS) w 2010 roku aż 43 proc. wszystkich zagranicznych podróży w celach zdrowotnych, wiązało się z leczeniem zębów. – Polskę, ale także Węgry odwiedzają przede wszyscy pacjenci z krajów, w których od lat notuje się najwyższe ceny leczenia stomatologicznego. Dominują więc Brytyjczycy, ale także Niemcy. W przypadku tych pierwszych powodem często jest trudność w znalezieniu dentysty, który ma refundowane leczenie przez NHS, a także ceny aż 3 razy wyższe w prywatnych gabinetach – mówi dentysta.

Problemy nad Tamizą, na rękę tym z nad Wisły

I faktycznie, za zwykłą konsultację dentysta w Oxfordzie bierze 490 zł. (97 funtów). W Polsce zapłacimy maksymalnie 200 zł. Usunięcie kamienia nazębnego to kolejne 90 funtów. Magazyn „Which?” ujawnił, że za zwykła konsultację dentyści w Wielkiej Brytanii biorą od 45 do 127 funtów!. Problemy brytyjskich dentystów, zdają się jednak być na rękę tym nad Wisłą, tym bardziej, że w 2009 roku ponad 50 proc. wyspiarzy nie odwiedziło dentysty z powodu cen – podaje NHS. - Brytyjczycy nie chcą wydawać u siebie na prywatne leczenie, bo wiedzą, że przepłacają, nawet podczas zwykłej konsultacji, muszą zapłacić nawet 400 zł, to tyle ile w Polsce kosztuje np. piaskowanie lub usunięcie kamienia. Gabinety, które refundują leczenie z kolei mają zapisy na kilka miesięcy do przodu. W efekcie, przeciętny Anglik albo odpuszcza sobie leczenie, albo decyduje się na turystykę stomatologiczną – mówi dr Fąferko.

Nie zawsze jednak polscy dentyści muszą łatać obcokrajowców. Coraz częściej bowiem ci decydują się na inne, bardziej kosztowne zabiegi. W Polsce opłaca się robić licówki. Koszt pojedynczej porcelanowej licówki to średnio 290 funtów. Taniej jest tylko na Węgrzech i w Serbii. W tej ostatniej zapłacimy za licówkę średnio 180 funtów. Także pełna odbudowa uzębienia na implantach to dla Brytyjczyka wydatek zaledwie 25 proc. kwoty, która musiałby wydać na wyspach. - Obcokrajowcy potrafią naprawdę sporo wydać. Rzadko zdarza się, żeby ktoś przyjeżdżał na założenie plomby. Najczęściej jest to leczenie implantologiczne, estetyczne lub protetyka. Przeciętny Brytyjczyk czy Niemiec podczas takiej wizyty zostawia od 25 do 50 tys. złotych za całe leczenie. To dużo, chociaż porównując z cenami w Wielkiej Brytanii, tam stać byłoby go na odbudowę jednego, dwóch zębów. W Polsce wszystkich – podkreśla dentysta.

 

Polecane portale medyczne